Nauczyciele w końcu „na liczniku”? Szykuje się rewolucja w rozliczaniu ich pracy!
Nauczyciele w końcu „na liczniku”? Szykuje się rewolucja w rozliczaniu ich pracy!
Ministerstwo Edukacji szykuje zmiany, które mogą wywrócić do góry nogami sposób rozliczania pracy nauczycieli. Po latach niejasności i półoficjalnych ustaleń pojawia się pomysł, by dokładniej przyjrzeć się temu, ile faktycznie pracują – i co z tego wynika.
Czas pracy pod lupą
Nowe propozycje zakładają wprowadzenie jasnej definicji czasu pracy. W skrócie: liczyć ma się każda chwila, gdy nauczyciel pozostaje do dyspozycji szkoły – niezależnie od tego, czy jest w klasie, na radzie pedagogicznej, czy wykonuje obowiązki w innym wyznaczonym miejscu.
Równie konkretnie ma zostać określone, czym są nadgodziny. Chodzi o pracę przekraczającą średnio 40 godzin tygodniowo w danym okresie rozliczeniowym i wykraczającą poza standardowe obowiązki.
Koniec „niewidzialnej pracy”?
Jednym z kluczowych elementów zmian jest pomysł prowadzenia ewidencji czasu pracy. Ma ona uwzględniać specyfikę zawodu, ale jednocześnie pozwalać na realne policzenie przepracowanych godzin.
Rozliczenia miałyby odbywać się w cyklach cztero- lub sześciomiesięcznych. To wtedy będzie sprawdzane, czy nauczyciel przekroczył tygodniową normę.
Organizacja całego systemu spadnie na dyrektora szkoły. To on zdecyduje, czy ewidencja będzie prowadzona elektronicznie, czy tradycyjnie, i zadba o to, by zakres obowiązków mieścił się w standardowym czasie pracy.
Nadgodziny: kto decyduje, kto zgłasza?
Zgodnie z propozycją, dodatkowa praca ma wynikać głównie z polecenia dyrektora. Ale pojawia się też nowy obowiązek po stronie nauczyciela – jeśli widzi, że liczba zadań przekracza normę, powinien to zgłosić.
W ewidencji znajdą się m.in. lekcje, zastępstwa, szkolenia, zajęcia dodatkowe, a także praca w dni wolne, nocą czy w ramach projektów unijnych. Uwzględnione będą również nieobecności i różne formy zwolnień.
Wolne czy pieniądze?
Za przepracowane nadgodziny nauczyciel ma otrzymać rekompensatę – albo w formie czasu wolnego, albo dodatkowego wynagrodzenia. O tym, którą opcję wybrać, zdecyduje dyrektor.
Jeśli szkoła postawi na wypłatę, pieniądze mają trafić do nauczyciela na początku kolejnego miesiąca po zakończeniu okresu rozliczeniowego.
Wycieczki szkolne na osobnych zasadach
Szczególne rozwiązania przewidziano dla wyjazdów szkolnych. W przypadku dłuższych wycieczek nauczyciele mieliby otrzymywać dodatkowe świadczenie – zależne od długości wyjazdu – niezależnie od standardowego wynagrodzenia.
Nie dla wszystkich nadgodziny
Projekt zakłada też wyjątki. Dodatkowej pracy ponad normę nie będzie można powierzyć m.in. kobietom w ciąży, osobom z niepełnosprawnościami (w określonych przypadkach) oraz nauczycielom wychowującym małe dzieci – bez ich zgody.
To dopiero początek
Na razie mamy do czynienia z propozycjami roboczymi. Przed ich ewentualnym wprowadzeniem czekają jeszcze rozmowy ze związkami zawodowymi. Pierwsze reakcje nie były entuzjastyczne, ale negocjacje dopiero się rozkręcają.
Jedno jest pewne: jeśli zmiany wejdą w życie, szkolna rzeczywistość może zyskać zupełnie nowy rytm.
