Obiecują, ale nie dają. Nauczyciele znów na końcu kolejki po pieniądze
Nauczyciele czekają, MEN zwleka. Podwyżki dodatków znów odsunięte na później
Ministerstwo Edukacji nie ukrywa, że system dodatków dla nauczycieli wymaga zmian. Problem w tym, że na konkretne decyzje trzeba jeszcze poczekać. Tak wynika z odpowiedzi resortu na postulaty oświatowej „Solidarności”, która od miesięcy naciska na poprawę warunków finansowych dla nauczycieli.
Związkowcy apelują m.in. o podniesienie minimalnej kwoty dodatku za wychowawstwo, rozszerzenie go na nauczycieli przedszkoli oraz przyznanie dodatkowego wynagrodzenia za pracę w trudnych warunkach tym, którzy uczą dzieci ze specjalnymi potrzebami w szkołach ogólnodostępnych.
Ministerstwo: zmiany tak, ale w swoim czasie
Resort edukacji przyznaje, że postulaty mają sens i wpisują się w szersze oczekiwania środowiska. Jednocześnie zaznacza, że nauczyciele od dawna czekają na większą reformę całego systemu wynagrodzeń, a nie tylko kosmetyczne poprawki.
Na stole leży obecnie obywatelski projekt ustawy dotyczący zasad kształtowania płac nauczycieli. Równolegle ministerstwo prowadzi własne analizy. To właśnie te prace mają teraz priorytet.
Najpierw pensje zasadnicze, potem dodatki
Z odpowiedzi MEN wynika jasno: kwestie dodatków schodzą na dalszy plan. Najpierw mają zostać uporządkowane wynagrodzenia podstawowe.
Jak podkreślił wiceminister Henryk Kiepura, dopiero po zakończeniu prac nad systemem płac zasadniczych będzie możliwe zajęcie się dodatkami. Wszystko ma zależeć również od możliwości budżetowych państwa.
Dla nauczycieli oznacza to jedno: brak konkretów, brak dat i brak pewności, kiedy sytuacja się zmieni.
„Nie ma już na co czekać”
Związkowcy nie kryją rozczarowania. Ich zdaniem odpowiedź ministerstwa to sygnał, że problem jest dostrzegany, ale decyzje są odkładane.
Podkreślają, że chodzi o obowiązki, które nauczyciele wykonują każdego dnia, tu i teraz. Wychowawcy, nauczyciele przedszkoli czy osoby pracujące z uczniami o szczególnych potrzebach – wszyscy oni, według „Solidarności”, powinni otrzymywać adekwatne wsparcie finansowe już dziś, a nie w nieokreślonej przyszłości.
Związek zapowiada dalszą walkę o zmiany. Bo cierpliwość, jak się okazuje, też ma swoje granice.
